Jak (dzięki jednemu telefonowi) przestałam bałaganić? Budowanie dobrych nawyków w oparcie o nieprzyjemne sytuacje

Jak (dzięki jednemu telefonowi) przestałam bałaganić -budowanie dobrych nawyków!Photo by ORNELLA BINNI on Unsplash

Ustalmy coś:  budowanie dobrych nawyków i dzielenie się tym, jak to robić nie jest sexy.

Kiedy opowiadasz znajomym o tym, że odkryłeś uroki wczesnego wstawania i od 3 tygodni medytujesz codziennie o 5, spotykasz się z krótkim O,to fajnie.
Albo ekscytujesz się tym, ile dobrego zrobiło dla ciebie regularne szorowanie ciała na sucho, a ktoś w tym czasie szuka na komórce najlepszych preparatów na cellulit.

Ludzie lubią słuchać o magicznych pigułkach i drogach na skróty.
A
ngielski w 10 dni! Dietetycy jej nienawidzą: schudła o 4 rozmiary po wypiciu tej dziwnej mikstury!

Proste, sprawdzone sposoby, które wymagają zaangażowania i systematyczności nie są pociągające. Sporo ludzi woli mieć w głowie romantyczną wizję, że niektórzy pewnego dnia wstają i zaczynają biegać maratony. Nikt nie chce słuchać, jak ci sami ludzie zwlekali się bladym świtem i walczyli ze zniechęceniem, aby pójść pobiegać przez 30 min. Codziennie.  Czasem w deszczu, czasem na kacu. W zimie też.

Ale to zafiksowanie się na powtarzaniu w kółko tego samego daje cudowne efekty. A wykorzystanie nieprzyjemnej sytuacji jako katalizatora tego bzika jest już w ogóle sytuacją win-win.

O tym jak jeden telefon dał mi czyste mieszkanie

Jak (dzięki jednemu telefonowi) przestałam bałaganić - budowanie dobrych nawyków!Photo by Arnel Hasanovic on Unsplash

W zeszłą niedzielę zadzwoniłam do właściciela mieszkania, które wynajmuję. Nie lubię dzwonić do „nieznajomych” i staram się tego unikać, jak diabeł święconej wody, ale sprawa była pilna i ważna. W przypadku sprawy mało pilnej lub nieważnej wysłałabym smsa, bo rozmowy przez telefon mnie po prostu stresują. Chciałam złożyć wypowiedzenie, aby pod koniec kolejnego miesiąca móc zamieszkać z K. w naszej wymarzonej kawalerce. Czyli takiej za mniej niż 2000/mc i z łóżkiem i szafą, patrząc realistycznie. Dobra, Magda, dzięki za informacje. Trochę się wyluzowałam, że już po wszystkim i z zadowoleniem chciałam kończyć rozmowę. Coś mnie jednak tknęło, aby zapytać, jak będzie chciał załatwić kwestie oglądania pokoju przez zainteresowanych wynajmem. A tu zonk. Dla pana właściciela informowanie mnie o tym, że ktoś ma przyjść na oglądanie mieszkania to za duży problem. W związku z tym prosi, aby w pokoju był zawsze porządek ORAZ abym liczyła się z tym, że w każdej chwili może zrobić nalot na mieszkanie z nowym lokatorem (i to dosłownie, ponieważ posiada klucz). Oj, wywaliło mnie to z kapci. Po moim oburzeniu, że halo, ja tu jeszcze mieszkam,płacę i mam prawo do prywatności, zgodził się,że będzie mi dawać znać pół godziny przed. To już lepiej, bo nie zaskoczy mnie, jak np. będę cała upocona po ćwiczeniach albo podczas drzemki.  

Ale zrozumie mnie każdy, kto nie umie rano wstać z pierwszym budzikiem. Pościelenie łóżka i zostawienie pokoju we względnym porządku przed wyjściem do pracy jest jak fatamorgana-im bliżej do wyjścia, tym wizja się coraz bardziej rozmywa. Zaparłam się, że choćbym miała nie dopić herbaty (a herbata jest dla mnie nektarem bogów) to nie wyjdę bez ogarnięcia mieszkania. Codziennie wieczorem zaczęłam robić sobie podkładkę, aby sprzątanie rano ograniczało się do minimum – odwieszałam ubrania do szafy, odkładałam wszystkie rzeczy na miejsce, myłam naczynia. Rano głównym punktem programu stało się ścielenie łóżka. Bez tego nie zaczynałam dnia. Na bieżąco porządkowałam newralgiczne miejsca, gdzie bałagan potrafi robić się sam. Po 2 tygodniach zaczęłam to robić odruchowo. I nawet, gdy już ktoś zdecydował się wynająć mieszkanie, co oznaczało koniec nieoczekiwanych wizyt, wytrwałam w swoich nowych zwyczajach.
Tak miło wracać do mieszkania, gdy nie witają Cię naczynia ze śniadania i wybebeszone łóżko!

Wykorzystaj przypływ i naucz się surfować

Jak (dzięki jednemu telefonowi) przestałam bałaganić -budowanie dobrych nawyków prostsze niż myślisz!Photo by resa cahya on Unsplash

Z mojej, mało spektakularnej opowieści płynie jedna, uniwersalna prawda. Odkrycie jej było dla mnie przełomem. Prawie każda nieprzyjemna sytuacja może być pretekstem do wyrobienia nowego,pozytywnego nawyku. Czasem zbyt długo zwlekamy, aby wprowadzić zmianę, mimo że w głębi czujemy, że byłaby dla nas dobra. Mała niedogodność jest doskonałym czynnikiem zapalnym.

Może myślałaś wcześniej o ograniczeniu kawy, a akurat zepsuł ci się ekspres? Spróbuj pić herbatę zanim sprzęt wróci z serwisu. Odebrałeś wyniki badań, które krzyczą, że grozi ci stan przedcukrzycowy.  Zacznij wyprowadzać się codziennie na długie spacery i traktuj to jako najważniejszą część dnia. Przeprowadzka do mniejszego mieszkania może cudownie wpłynąć na twoje kompulsywne zakupy. Nie mając miejsca do przechowywania, wyrobisz nawyk zastanawiania się przed zakupem, czy dana rzecz jest ci niezbędna.
Naucz się łapać falę i po niej surfować!

Nie dam ci gwarancji, że nowe nawyki potrwają dłużej niż do momentu zwrotu ekspresu z gwarancji czy odebrania lepszych wyników badań.
Ale to ty decydujesz czy będziesz płakać nad rozlanym mlekiem czy odstawisz nabiał, który od dawna psuł ci cerę.

 

Dajcie znać, jak możecie wykorzystać aktualną niedogodność do zbudowania nowego nawyku! A może już to robicie?
Koniecznie się podzielcie w komentarzach!

 

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial