JAK PRZESTAĆ PROKRASTYNOWAĆ I WZIĄĆ SIĘ DO ROBOTY

Jak przestać prokastynować i wziąć się do roboty - 5 skutecznych technik, które pomogą ci zacząć!

 

Są rzeczy proste, które wydają się trudne, tylko dlatego, że się za nie nie bierzemy.

Wymyślenie i napisanie pierwszego zdania na blogu, które usatysfakcjonowałoby mnie na tyle, że nie zechciałabym rzucić wszystkiego w cholerę, wydawało się rzeczą granicząca z cudem.


Z tego powodu odwlekałam założenie bloga czyli zrobienie czegoś, co pociągało mnie od dawna, czegoś, do czego namawiali mnie moi bliscy, widząc, ile frajdy czerpię z pisania. Mało tego, że odwlekałam –  nawet nie podejmowałam żadnej próby napisania choćby jednego tekstu „na brudno”, stworzenia jakiegokolwiek szkicu wpisu!

Działo się tak z bardzo różnych powodów:

  • Bo nigdy nie czułam się na tyle kompetentna, żeby zacząć – chciałam najpierw solidnie się przygotować: mieć dobry warsztat, ładną wizualnie stronę i kreatywną nazwę.
  • Bo uzależniałam swoje plany od czynników zewnętrznych – czekałam na wenę , która miała przyjść w najmniej spodziewanym momencie.
  • Przy tym usprawiedliwiałam się sama przed sobą brakiem czasu czy kryzysem twórczym.
  • W końcu czułam zwątpienie, czy jest to coś, do czego się nadaje i czego naprawdę chcę. Absurd, biorąc pod uwagę, że nawet nie otworzyłam zeszytu ani pustego dokumentu w Wordzie, aby postawić pierwsze zdanie.

Dni leciały, zmieniały się w miesiące i rozpływały się w latach, a ja nie byłam ani o krok bliżej swojego celu. No ale przecież to nie tak, że nic w tym czasie nie robiłam! Właśnie, że robiłam! Na przykład czytałam inne blogi, po to, aby się zainspirować, szukałam najładniejszych fontów i fantazjowałam o prowadzeniu bloga, który miałby swoich oddanych czytelników.

W końcu dotarło do mnie, że najgorszym wrogiem produktywności nie są wcale nieefektywne działania, a BRAK działania. Oczywista oczywistość, o której często się zapomina, ponieważ snucie planów jest przyjemniejsze od podjęcia realnego wysiłku.

 

5 TECHNIK JAK ZACZĄĆ COŚ, CO ODKŁADASZ

 

Zapomnij o motywacji, bo jak widzisz, motywacja jest ważna tylko w momencie obierania celu. Poniżej znajdziesz za to wskazówki, które często przydawały mi się w życiu, aby poczynić ten pierwszy krok.

Zasada better done than perfect

Kiedy odpuściłam presje, że pierwszy wpis na blogu musi być prawdziwą petardą, a cały blog dziełem mojego życia, mój problem właściwie rozwiązał się sam. NIE-SA-MO-WI-TE!To, co do tej pory najbardziej mnie stopowało w osiągnięciu celu, było dążenie do perfekcji. W znakomitej liczbie przypadków lepiej zrobić coś na 80% swoich możliwości niż całkowicie zrezygnować z działania!

Istnieje szansa, że najlepsze pomysły przyjdą do nas w trakcie, a jeśli nie.. to zostaniemy z czymś dobrym na 80%. To chyba i tak nieźle? 😉

Zasada „tylko 5 minut”

Zawsze kiedy wyjątkowo nie chce mi się czegoś robić, co zrobione być musi lub co wiem, że będzie dla mnie dobre, stosuję rewelacyjną zasadę „tylko 5 minut”.

Serio, jest tak banalna, że grzech nie korzystać.

Wszystko polega na tym, że obiecujesz sobie, że zajmiesz się jakimś zadaniem przez 5 minut, a potem zrobisz to, na co masz faktycznie ochotę, np. przez 5 minut pozmywam naczynia, a potem zjem ciasto (mimo że bardziej logiczna jest odwrócona kolejność). Jest to prosty trik na przechytrzenie mózgu, który myśli „No dobra, przez 5 minut to możemy pozmywać, to wcale nie tak długo”. A  po tym, jak pozwoli Ci już napełnić zlew wodą z płynem i złapać za gąbkę, bierzesz go z zaskoczenia i zmywasz całą stertę zalegających naczyń. Bo jak wiemy, najtrudniej jest zacząć.

Wykorzystujesz przy tym inną słabość mózgu – ten gość uwielbia kończyć,to, co zaczęte, więc uwierz, że po 5 minutach naprawdę nie będziesz miał ochoty kończyć, zanim rzeczywiście nie umyjesz ostatniego talerzyka.

Odpowiedni strój

Nie zdawałam sobie sprawy z wpływu stroju na moją chęć do wykonania różnych zadań, póki nie zaczęłam sporadycznie pracować z domu. Wcześniej myślałam: “Super, zostaję w domu, mogę darować sobie cały poranny rytuał szykowania się do pracy. Zostanę w wygodnej piżamie do południa i dam skórze odpocząć od makijażu”.

Szybko się okazało, że siedząc w piżamie czuję zdecydowanie większe zniechęcenie do wykonywania jakichkolwiek obowiązków niż będąc “zrobioną”!Mój mózg odmawiał połączenia piżamy, która jest dla niego sygnałem do zrelaksowania się, z trybem skupienie, który jest zarezerwowany dla stroju codziennego.

To samo tyczy się sportu – nie było jeszcze sytuacji, żebym przebrała się w strój do ćwiczeń i odpuściła trening.

Studenci i uczniowie, spróbujcie pouczyć się w ładnych, nie domowych ciuchach i dajcie znać, czy czujecie różnicę!

Skończ z tylko jeszcze

“Tylko jeszcze kupię nowe buty i mogę zacząć biegać”, “Tylko jeszcze znajdę kilka dodatkowych źródeł do pracy magisterskiej i zabieram się za pisanie” … Jasne, nie chodzi o to, żeby zapalić się do działania i wystartować. Przygotowania są ważne i potrzebne, bo przecież nie pójdziesz biegać w klapkach. Gromadzenie środków do osiągnięcia celu jest doskonałym początkiem jego realizacji.

Ale czasem niepotrzebnie wpada się w tryb wiecznych przygotowań, które konsumują czas i pieniądze i zamiast przybliżać cię do celu, oddalają cię od niego.

Część osób po zakupie nowych butów do biegania stwierdzi, że bluzka nie pasuje kolorystycznie do legginsów i “tylko jeszcze” kupi nową bluzkę i zacznie biegać dookoła bloku.

Na początek wystarczy zwykle minimum, będąc już w procesie sam zweryfikujesz, czego ci jeszcze brakuje. Zgromadź więc niezbędniki i uznaj, że już czas, żebyś zaczął.

Zapisuj to, co chcesz zrobić

Nie tam, że masz dobrą pamięć i nie musisz niczego zapisywać. Zapisane plany mają to do siebie, że ciężej je zignorować.Wpisanie sobie w kalendarzu “ do środy skończyć projekt” lub “wtorek 17:00 – 18:00 klarnet” to rodzaj umowy zawartej z samym sobą, która, dla tych co tego potrzebują, działa jak zewnętrzna motywacja.

Ludzie nie lubią być niesłowni, także jak chodzi o słowność w stosunku do samych siebie. Łatwiej prokrastynować, kiedy ma się pusty planer, a wszystko można zrobić “jutro”.

 

A wy jakie macie techniki, żeby w końcu zacząć?

Koniecznie dajcie znać w komentarzach, jak radzicie sobie z wewnętrznym leniem!

 

Photo by MILKOVÍ on Unsplash

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial